Wstęp do systematycznego oszczędzania. W złocie

Od kilku lat coraz więcej mówi się o regularnym oszczędzaniu. Jest w tym oczywiście sporo racji, bo rzeczywiście nasze przyszłe emerytury raczej żyć w przepychu nam nie pozwolą. Ale nie jest też tak, że emerytur nie będzie wcale. Państwo polskie musiałoby zbankrutować, co jest mimo wszystko bardzo mało prawdopodobne.

Czytaj także: Czy Polska zbankrutuje podczas kolejnego kryzysu?

Problem więc polega na tym, żeby tak przez lata tak operować nawet niewielkim kapitałem, odpowiednio go gromadząc i lokując w mniej lub bardziej zyskowne instrumenty, aby emerytalna przyszłość była czymś więcej, niż tylko liczeniem, że państwo co jakiś czas będzie rosnącej liczbie emerytów przychodzić z pomocą.

Warunek pierwszy – konsekwencja

Bez względu na hossy na giełdach, superskok wzrostu gospodarczego i dobór nawet najbardziej zyskownych instrumentów, nie jesteśmy w stanie efektywnie gromadzić kapitału, jeśli nie będzie tego robić konsekwentnie. Jeśli mamy z ową konsekwencją problem, czeka nas przede wszystkim praca we własnej głowie nad odpowiednim poziomem samoświadomości. Dopiero potem możemy przystąpić do tworzenia excelowych tabelek i przeprowadzania „kreatywnej księgowości”, aby w domowym budżecie, w którym zawsze jest za mało pieniędzy, znaleźć mimo wszystko wolne do odłożenia środki.

Wciąż niewielu z nas, mimo naprawdę doskonałych czasów, w jakich przychodzi nam żyć (suwerenności Polski – nikt, ani nic nie zagraża, mamy stabilną gospodarkę i doskonałe perspektywy), potrafi racjonalnie spojrzeć w przyszłość i zrozumieć rzeczywistą potrzebę odkładania środków, wykorzystując do tego „inwestycyjne narzędzia”. Im jesteśmy młodsi, tym bardziej czas działa na naszą korzyść – odkładając dłużej, możemy założony cel osiągnąć mniejszym nakładem sił, czyli środków. Niezależnie jednak od wieku, kluczowe będzie to, czy wystarczy nam konsekwencji, nie tyle w oszczędzaniu, co przede wszystkim w wydawaniu mniej.

Czytaj także: Jak inwestować w złoto i dlaczego warto zrobić to teraz?

Dowiedz się więcej o Złotym Modlitewniku Papieskim

Warunek drugi – dywersyfikacja i planowanie

Najprościej oczywiście byłoby wygrać w totolotka. Rzeczywiście stopa zwrotu, z jaką mamy tu do czynienia, przekracza ludzkie pojęcie. Tyle tylko, że tych, którzy wygrali, wciąż jest stosunkowo niewielu, a bardzo często nie potrafili też udźwignąć ciężaru nagłego wzbogacenia się. Lepiej więc do bogactwa dochodzić mniejszymi krokami, odpowiednio się do tego przygotowując.

Czytaj także: Co zrobić, jeśli wygrasz 60 mln zł w Lotto?

Cóż więc oznaczać może skomplikowanie brzmiące określenie „planowana dywersyfikacja”? Jest ona niczym innym, jak określeniem celów zgodnych z koncepcją SMART (Ang. Simple, Measurable, Achievable, Relevant, Timely defined, czyli prosty, mierzalny, osiągalny, istotny, określony w czasie), z uwzględnieniem takiego doboru narzędzi i instrumentów, aby stosunek ryzyka to bezpieczeństwa był przede wszystkim akceptowalny dla nas samych, a osiągana średnioroczna stopa zwrotu przebijała aktualny wskaźnik inflacji. W przeciwnym razie całe nasze oszczędzania może szlag trafić, doprowadzając nas samych do stanów przedzawałowych.

Warunek trzeci – dobór narzędzi i świadomość

Czy jednym ze stosowanych do emerytalnego oszczędzania instrumentów mogą być metale szlachetne, jak np. złoto? Przy aktualnych cenach tego kruszcu pytanie to wydaje się być retoryczne – powinniśmy zlikwidować lokaty, fundusze inwestycyjne, sprzedać cenniejsze dzieła sztuki i pędzić do mennic po złote sztabki. To oczywiście tylko jedno z rozwiązań, które nie do końca jednak zgodne jest z opisywaną powyżej koncepcją świadomego budowania emerytalne portfela.

Poważnie rzecz ujmując, budując swój długoterminowy plan emerytalny, powinniśmy absolutnie wziąć pod uwagę zainwestowanie części z odkładanych środków w złoto. Na czerwono jednak podkreślić powinniśmy charakter tej inwestycji, która musi być długoterminowa.

Jeśli spojrzymy na ten kruszec nie w ujęciu miesięcznym, a kilku lub kilkunastu lat, przekonamy się, że złoto wciąż jest aktywem „zaufania publicznego”. A że jest go coraz mniej, a koszty jego wydobycia wciąż rosną (prawdę powiedziawszy przy takich cenach w niektórych regionach świata wydobycie złota przestaje być w ogóle opłacalne), trudno wyobrazić sobie, żeby cena tego metalu szlachetnego miała cały czas spadać.

Czytaj także: Ile kosztuje wydobycie uncji złota?

Świątecznie i z refleksyjną nutką

Koniec roku do doskonały okres do…wydawania pieniędzy. Święta, wyjazdy, sylwester – okazji do trwonienia z trudem zarabianych przez cały rok środków płatniczych jest mnóstwo. I dobrze. Pieniądze są przecież po to, żeby je wydawać.

Jednak ten okres można wykorzystać także w inny sposób. Już po świąteczno-noworocznym szaleństwie warto zrobić krótkie podsumowanie i przeliczyć, ile wydaliśmy w tym czasie pieniędzy. Zastanowić się także, czy aby na pewno cała ta suma mieściła się w rubryce „niezbędne”. Być może niektórych z tych wydatków można było uniknąć. Nie chodzi o robienie sobie wyrzutów, ale o przekonanie się, czy w tym najtrudniejszym dla naszych portfeli czasie jesteśmy w stanie znaleźć sumę, której moglibyśmy nie wydać. Jeśli tak, znaczy to, że jesteśmy w stanie regularnie jakąś część zarabianych pieniędzy odkładać w przyszłości.

Ile, jak, kiedy i w jakiej formie oszczędzać – także w złoto, tym zajmiemy się po Nowym Roku. Na razie nie traćmy rozsądku w konsumpcyjnym szaleństwie, ale też nie odmawiajmy sobie przyjemności, na które zapracowaliśmy i na które naprawdę zasługujemy. Efekty w oszczędzaniu można osiągnąć także poprzez wydawanie mniejszych sum pieniędzy. I jeśli kilka razy w ciągu najbliższych dwóch tygodni o tym sobie przypomnimy, będzie to nasz mały sukces i optymistyczny prognostyk na przyszłość.

Miejmy zatem nadzieję, że zbliżające się święta będą dla Państwa przede wszystkim zdrowe, spokojne i przepełnione rodzinną atmosferą. Niech towarzyszą im również dalsze spadki cen złota, bo przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby oszczędzanie od pierwszego stycznia rozpocząć od zakupów najcenniejszego z kruszców po promocyjnych cenach.

Szymon Matuszyński