Wybory w USA a złoto

Już niebawem amerykanie wybiorą, kto stanie na czele ich państwa na kolejne cztery lata. Czy będzie to reelekcja nieprzewidywalnego Donalda Trumpa czy też może zwycięży kandydat demokratów, Joe Biden? I jak to wpłynie na cenę złota?

Nie da się ukryć, że wybory prezydenckie w USA, wywierają duży wpływ na rynki finansowe, a co za tym idzie – także na rynek złota. Dwie kadencje Regana (republikanin) zakończyły się dla złota minusem, jednak już prezydentura George’a H.W. Busha (republikanin) przyniosła wzrosty. Za obu kadencji Clintona (demokrata) złoto traciło, a następnie w czasach George’a W. Busha (republikanin) poszło w górę, i dalej kontynuowało rajd za Baracka Obamy (demokrata).

Pierwsze dwa lata rządów Donalda Trumpa były dla złota stosunkowo słabe (w III kwartale 2018 roku rekordowy, lokalny dołek), jednak już od końca 2018 do teraz, złoto korzystało z rozmaitych zawirowań.

Trzy scenariusze

Jak więc widać, trudno znaleźć bezpośredni związek pomiędzy zachowaniem się złota, a przynależnością partyjną, choć niektórzy komentatorzy rynkowi, starają się przyjmować narrację, że wygrana Bidena spowoduje wzrost wydatków, wzrost zadłużenia, a przez to także wzrost popytu na bezpieczną przystań.

Taki scenariusz byłby realny pod warunkiem, że w ręce demokratów trafi także Senat. Bez tego, Joe Biden może nie mieć wystarczającej siły przebicia, aby wprowadzić w życie swoją wizję Ameryki. Paradoksalnie, ten właśnie scenariusz (prezydent demokrata, Senat republikański i ogólny paraliż decyzyjny) może sprawić, że nie dojdzie do żadnych gwałtowniejszych ruchów.

Uważa się jednocześnie, że prezydentura Bidena byłaby spokojniejsza i mniej nieprzewidywalna. Spodziewać się można stabilizacji stosunków z Chinami, co w scenariuszu prezydent demokrata-Senat republikański, oznaczałoby więcej spokoju na giełdzie, większą stabilizację, a przez to mniejszy popyt na bezpieczną przystań.

W trzecim scenariuszu to Donald Trump wygrywa, a więc kontynuowana jest jego dotychczasowa polityka, z całą nieprzewidywalnością i chaosem, który w dłuższej perspektywie przekładać się będzie na wzrost zapotrzebowania na bezpieczeństwo.

Czynnik niezależny

Jest jeszcze jeden czynnik, który ogrywać będzie istotną rolę, niezależnie od tego, który scenariusz się ziści. Chodzi oczywiście o bilans FED, czyli o to, ile pieniędzy bank centralny „wydrukował”, by wyciągnąć gospodarkę z postcovidowej zapaści.

Jest to problem, który będzie musiał być rozwiązany niezależnie od tego, jaka konfiguracja zapanuje w Białym Domu/Senacie. Tutaj można co najwyżej spierać się co do tego, w jaki sposób dana wizja gospodarcza postrzega kwestię polityki monetarnej. Bank centralny jest instytucją w teorii niezależną, jednak w 2022 zakończy się kadencja stojącego obecnie na czele FED Jerome’a Powella, a wówczas wybrany prezydent, będzie musiał wybrać nowego prezesa, spośród rekomendowanych mu kandydatów.

Reasumując, znacznie bardziej prawdopodobnym wydaje się scenariusz, w którym złoto w kolejnych latach pnie się w górę. Scenariusz taki pokrywa się zresztą z prognozami, jakie publikowały zespoły analityczne wielu banków w ostatnich miesiącach. Choć prognozy te różnią się między sobą, wspólnym mianownikiem wielu z nich jest złoto powyżej 2 000 USD w 2021 roku.