Wydobycie złota w kosmosie? #AkademiaGoldenmark

Złoto, obok fosforu, antymonu, cynku, cyny, ołowiu, indu, srebra czy miedzi, stanowi jeden z surowców, których zasoby na Ziemi wyczerpią się na przestrzeni najbliższych kilkudziesięciu lat. Powraca temat kosmicznego górnictwa. Czy podaż złota z komosu zaszkodzi rynkowi?


Zobacz pozostałe artykuły z #AkademiaGoldenmark

Na przestrzeni cyklu artykułów, które publikowane były w ramach Akademii Goldenmark, przybliżyliśmy dzieje złota, jego znacznie dla cywilizacji, a także dla gospodarki, ekonomii i naszych portfeli. Wiemy, że zasoby złota kiedyś się skończą, co spowodować może (ale nie musi) skokowy wzrost ceny złota.

Z pewnością wiele osób zadaje sobie teraz pytanie pytanie: czy gwałtowny wzrost podaży złota wydobywanego w kosmosie może spowodować załamanie się rynku złota i gwałtowny spadek jego ceny? Niekoniecznie.

W poprzednim artykule cyklu napisałem, że koszt wydobycia złota w kosmosie będzie tak duży, że cena giełdowa tego kruszcu raczej dostosuje się do niego i zacznie podążać w górę. Jednak ujęcie tego w taki sposób, było wysoko nieprecyzyjne.

Koszt wydobycia surowców w kosmosie i transportu ich na Ziemię będzie tak duży, że aż nieopłacalny. O wydobyciu kosmicznym mówi się dziś niemal wyłącznie w kontekście wykorzystania wydobytych surowców na miejscu. Kosmiczne wydobycie to jeden z warunków do tego, by człowiek mógł poszerzać swoją obecność w kosmosie[1]. I z tego powodu komiczne wydobycie będzie prowadzone, jednak jest mało prawdopodobne, aby wydobyte surowce wracały na Ziemię.

W ubiegłym roku pojawiły się szersze informacje na temat programu kosmicznego Artemida, której ostatecznym celem ma być utworzenie bazy na Księżycu. Nie wiadomo, jak na te plany wpłynęła pandemia COVID-19, ale nawet i bez tego, program rozpisany jest na co najmniej dekadę. Mars czy księżyce Jowisza, to pieśń bardzo odległej przyszłości, nawet uwzględniając przyspieszający postęp technologiczny. A na księżycu złota jest sporo. Czy jednak będzie ono transportowane na Ziemię? Raczej wątpliwe – jeżeli na Księżycu powstanie baza, w której będzie coś produkowane, to raczej nie ma sensu sprowadzać złota na Ziemię tylko po to, by później wysyłać je z powrotem na Księżyc.

Gdybyśmy mieli zabawić się w futurystów, najbardziej realistycznym scenariuszem wydaje się utworzenie osobnej kategorii funduszy ETF, które będą inwestowały w złoto, fizycznie znajdujące się na przykład na Księżycu czy na Marsie, lub wręcz w Złoto na Marsie, które jeszcze nawet nie zostało wydobyte (a co!).

Co w takim razie ze złotem fizycznym dostępnym na Ziemi? Czy jego cena będzie taka sama, jak złota znajdującego się na Księżycu? Zapewne nie. W myśl zasady „lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu”, złoto fizycznie dostępne na Ziemi będzie w coraz większym stopniu skupowane przez przemysł i technologię. Będzie coraz rzadsze i coraz bardziej pożądane. I pomimo tego, że gdzieś w kosmosie prowadzona będzie eksploracja zasobów, złoto fizyczne na Ziemi stanie się dużo droższe, niż kwity na złoto z kosmosu.


[1] http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C77730%2Cekspert-gornictwo-kosmiczne-jest-warunkiem-stalej-obecnosci-czlowieka-w

Fot. Photo by NASA on Unsplash