Kup sobie pałac. Chętnych na zabytkowe nieruchomości nie brakuje

Polskie zamki, pałace czy dwory nie narzekają na brak zainteresowania, a ich ceny wahają się od kilkuset tysięcy do nawet kilkudziesięciu milionów złotych. W latach 2004-2017 w naszym kraju doszło do 270 transakcji, dotyczących sprzedaży zabytkowych nieruchomości, na łączną kwotę 444 mln złotych.

Jak wynika z danych Cenatorium, które przygotowało raport "Historia w cenie. Nieruchomości zabytkowe w Polsce", najatrakcyjniejsze nieruchomości mieszkalne z minionych epok mogą osiągać wielomilionowe wartości. Tak było w przypadku Pałacu Branickich w Warszawie, który w 2013 roku został na wolnym rynku sprzedany za 40 mln złotych.  Z kolei sąsiadujący z nim Pałac Szaniawskich wystawiony w przetargu uzyskał cenę ponad 21 mln złotych.

Na przeciwległym biegunie znajdziemy takie budowle, jak wieża obronna z XVI wieku, której właścicielem można było zostać już za około 245 tys. złotych. A żeby wejść w posiadanie zamku w Niemodlinie, trzeba było liczyć się z nieco większym wydatkiem - 1,1 mln złotych.

- Pasjonaci historii czy szaleńcy i wizjonerzy mają rozmaite pomysły jak wykorzystać te obiekty. Najczęściej zabytkowe nieruchomości są kupowane z przeznaczeniem na hotele, ośrodki SPA lub domy weselne. Wyjątkowo, ale to ze względu na lokalizację tego typu obiektów, kupujący chcą przerobić pałace na luksusowe biura. Bardzo rzadko zdarzają się chętni, którzy w pałacu chcą po prostu zamieszkać. Nikt nie kupuje też już pałaców czy zamków, by ulokować w nich kapitał z nadzieją na zysk z takiej inwestycji. To zbyt ryzykowne - tłumaczą autorzy raportu.

Rośnie też liczba transakcji, w których to miasto lub gmina odkupuje zabytek sprzedany w prywatne ręce całkiem niedawno.

- Coraz częściej społeczności lokalne nie mogą znieść, że dane obiekty niszczeją i nikt nic z nimi nie robi. Tak było z zamkiem wykupionym w 2004 roku przez gminę Stopnica od upadającej rejonowej spółdzielni ogrodniczo-pszczelarskiej w Busku-Zdroju. Teraz mieści się tam Gminne Centrum Kultury - przypominają przedstawiciele Cenatorium.

Rynek obrotu zamkami jest stabilny

Najwięcej transakcji zamkami, pałacami i dworami miało miejsce w latach 90. i uczestniczyli w nich często zamożni polscy biznesmeni. Nie prowadzono wtedy jednak żadnych zestawień czy rejestrów, w których odnotowywano by kupno-sprzedaż nieruchomości. Wiele zabytków niszczało, inne były mozolnie restaurowane.

Dopiero początek XXI w. sprawił, że doceniono obiekty historyczne i ich potencjał dla m.in. turystyki. Powodów wzrostu liczby takich transakcji jest kilka.

- Po pierwsze Skarb Państwa czy gminy pozbywają się parków czy zespołów pałacowych ze względu na duże koszty związane z dbaniem o nie. Zwłaszcza, jeśli znajdują się one w rejestrze zabytków. Po drugie, są to obiekty o dużym potencjale konferencyjno- hotelowym. Świetnym przykładem adaptacji zabytkowych wnętrz i nowoczesnych zabudowań jest Zamek w Janowie Podlaskim. Po trzecie, właśnie teraz dawni właściciele po odzyskaniu swoich praw do rodzinnych dóbr, sprzedają je. Najbardziej spektakularny przykład to Pałac Branickich przy Miodowej. Kolejny etap to transakcje o dużo większej wartości, obiektami już odrestaurowanymi - wyliczają autorzy raportu.

Jak podkreślają znawcy branży, rynek obrotu zamkami, pałacami i dworami jest od kilku lat dość stabilny.

- Nic nie wskazuje na to, by miało się to drastycznie zmienić. Należy cieszyć  się, że coraz więcej zabytkowych nieruchomości jest pieczołowicie odrestaurowywana a otoczenie zaczęło dostrzegać ich atrakcyjność. To dobry prognostyk na przyszłość - zapowiadają.

fot. jonathansuatter, pixabay.com, CC0

Tomasz Matejuk