Zakaz handlu w niedziele. Sprawdź, kiedy nie zrobisz zakupów

Od marca zacznie w Polsce obowiązywać zakaz handlu w niedziele. Nowa regulacja będzie wprowadzana etapami i nie obejmie m.in. stacji benzynowych i sklepów internetowych. Sprawdź, w które dni nie zrobisz zakupów.

We wtorek 30 stycznia prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni. Projekt ustawy trafił do Sejmu jako inicjatywa obywatelska.

Zgodnie z ustawą, od 1 marca 2018 roku handel w niedziele będzie stopniowo ograniczany - początkowo do dwóch niedziel w miesiącu (w 2018 r.), następnie do jednej niedzieli (w 2019 r.), a od 2020 r. będzie obowiązywał całkowity zakaz handlu w niedziele.

- Mam nadzieję, że dzięki temu ta zmiana zostanie łatwiej przyjęta i okres przejściowy będzie pewnym amortyzatorem dla tej zmiany - mówił Andrzej Duda.

Zdaniem prezydenta RP, w ten sposób przywracamy normalność.

- Po prostu przyzwyczaimy się do tego ‒ tak jak jest w innych krajach Unii Europejskiej, np. w Niemczech czy Austrii – że po prostu sklepy są w niedzielę zamknięte. Nie handluje się w niedzielę w wielkich i średnich sklepach. Małe sklepiki prowadzone przez rodziny, przez indywidualnych właścicieli będą mogły funkcjonować, jeżeli oni sami będą tę działalność prowadzili, jeżeli taka będzie ich wola. Natomiast tam, gdzie pracownicy są zatrudniani w handlu – tam niedziela ma być dniem wolnym od pracy, tak aby mogli oni spędzić czas z rodziną - tłumaczył Andrzej Duda.

Prezydent, podpisując ustawę, przyznał, że budzi ona kontrowersje.

- Oczywiście jest grupa przede wszystkim konsumentów, ale także i przedsiębiorców, dla których jest to moment trudny – przyzwyczaili się, że robią zakupy w niedzielę, że w niedzielę chodzą do galerii handlowej, osiągają dochody z tego tytułu, że handel mógł być do tej pory prowadzony w niedzielę. Będą zmuszeni zmienić te przyzwyczajenia, będą musieli zmienić trochę specyfikę swojego działania, jeżeli chodzi o prowadzenie działalności gospodarczej - mówił Duda.

Kaplica Sykstyńska - perła renesansu w sasięgu ręki - SPRAWDŹ

Kiedy nie zrobisz zakupów?

Od 1 marca 2018 roku w każdym miesiącu będą dwie niedziele handlowe - pierwsza i ostatnia. Od 1 stycznia 2019 roku będzie to tylko jedna niedziela w miesiącu - ostatnia, a od 1 stycznia 2020 roku będzie obowiązywał zakaz handlu we wszystkie niedziele z wyjątkiem siedmiu w roku. Wolne od zakazu handlu będą tylko: dwie niedziele handlowe przed świętami Bożego Narodzenia, jedna przed Wielkanocą i cztery dodatkowo - ostatnie niedziele: stycznia, kwietnia, czerwca oraz sierpnia.

Ponadto - jak zapisano w ustawie - w Wigilię Bożego Narodzenia oraz w sobotę bezpośrednio poprzedzającą Wielkanoc, handel będzie możliwy tylko do godz. 14.

W ustawie znalazła się obszerna lista wyłączeń spod tych zakazów. Nie będą one obowiązywać m.in. na stacjach paliw, w aptekach i punktach aptecznych, w zakładach leczniczych dla zwierząt, w placówkach pocztowych, w środkach transportu, na dworcach i w portach lotniczych, w placówkach handlowych z przeważającą działalnością gastronomiczną, w sklepach internetowych i na platformach internetowych oraz w placówkach handlowych, w których handel jest prowadzony przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek.

fot. MRPiPS

Co o zakazie handlu myślą przedsiębiorcy?

W listopadzie 2017 roku fundacja Warsaw Enterprise Institute, czyli think tank Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, opublikowała raport poświęcony zakazowi handlu w niedziele.

- Wejście tego projektu w życie mogłoby spowodować wiele negatywnych skutków dla branży: ograniczenie zatrudnienia w handlu, częściowy spadek obrotów, wzrost ilości niesprzedanej żywności nienadającej się do spożycia. Zakaz handlu w niedziele dotknąłby także producentów i dostawców towarów do jednostek handlowych. Zmusiłby również konsumentów do zmiany swoich przyzwyczajeń i zmniejszenia komfortu robienia zakupów choćby poprzez większy ruch i dłuższe kolejki w dniach poprzedzających wolną od handlu niedzielę - tłumaczyli autorzy raportu.

Podkreślali, że propozycja nie spotyka się z szerokim poparciem społecznym, nawet w obrębie pracowników handlu czy innych podmiotów związkowych.

- Dodatkowo wychodzi ona na przekór europejskim tendencjom, które raczej zmierzają w kierunku liberalizacji prawa do handlu w niedziele niż do zwiększania obostrzeń. Istnieje jednak przeświadczenie społeczne, z którym trudno polemizować, że praca w niedziele nie powinna być traktowana jak każdy inny dzień. Dlatego przynajmniej częściowo należy ochronić w tej materii prawa pracownika - zaznaczali przedstawiciele WEI.

"Zakaz będzie realnie dotyczyć 10 proc. sklepów"

Przeciwna tej regulacji od początku była Konfederacja Lewiatan.

- Wskazywaliśmy przede wszystkim na negatywne skutki ekonomiczne jej wprowadzenia. Każde ograniczenie wykonywania pracy skutkuje zmniejszeniem zatrudnienia i dochodów. Zakaz spowoduje, że centra handlowo-usługowe będą pracowały ponad 40 dni w roku krócej. Ograniczenie zatrudnienia dotknie nie tylko osoby pracujące w sklepach, ale również w restauracjach, czy w ochronie mienia i przy sprzątaniu. O ile sprzedaż artykułów pierwszej potrzeby, np. żywności zapewne przeniesie się na inne dni tygodnia, o tyle sklepy, np. ze sprzętem sportowym, odzieżą czy artykułami budowlanymi oraz wyposażenia wnętrz, zmniejszą sprzedaż i zatrudnienie - mówi Krzysztof Kajda, radca prawny, dyrektor departamentu prawnego Konfederacji Lewiatan.

Jak tłumaczą przedstawiciele Lewiatana, liczne wyłączenia zawarte w ustawie, a przede wszystkim możliwość otwierania sklepów w niedziele osobiście przez ich właścicieli, doprowadzi zdaniem Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur do sytuacji, że zakaz dotyczyć będzie realnie niewiele ponad 10 proc. spośród 367 000 sklepów ogółem.

- Bez wątpienia ustawa będzie miała zatem wpływ na konkurencję w sektorze handlu bowiem dotknie głownie sklepy powyżej 100 metrów kwadratowych - dodają w Konfederacji Lewiatan.

Jak zakaz handlu wpłynie na rynek?

Z kolei przedstawiciele Warsaw Enterprise Institute w swoim raporcie tłumaczą, że nie ma pewności, czy zakaz handlu w niedziele negatywnie odbije się na wynikach całego sektora.

- Przykład Węgier, gdzie mimo wprowadzenia obostrzeń obroty w handlu detalicznym wzrosły o 5,7 proc. zdaje się tych obaw nie potwierdzać. Mniej optymistyczne są jednak dane PwC, które zapowiadają spadek obrotów centrów handlowych o około 4 proc. tj. 4-5 miliardów złotych. W całym sektorze handlu miałaby to być strata rzędu 9 mld. Najwięcej stracić miałaby branża odzieżowa bo 1 352 mln złotych, obroty sklepów RTV/AGD spadłyby o 207 mln złotych, za to w branży DIY o 210 mln złotych - wyliczają.

Ucierpieć mogą także punkty gastronomiczne, których co prawda zakaz nie obejmuje, ale przy wyłączeniu od sprzedaży innych powierzchni w centrach handlowych, ich otwieranie stanie się ekonomicznie nieopłacalne. PwC te straty ocenia na 451 mln zł. Z kolei budżet Państwa na skutek wprowadzanych zmian miałby ucierpieć na około 800 mln złotych.

Autorzy raportu, powołując się na opracowanie London School of Economics and Political Science ''Evaluating the Impact of Sunday Trading Deregulation'', podkreślają, że regulacja w tym zakresie bez wątpienia wpływa na liczbę zatrudnionych w handlu, zwłaszcza jeśli chodzi o pracowników niepełnoetatowych.

- Ograniczenie godzin w tygodniu, w których sklepy mogą być czynne, bez wątpienia spowoduje spadek wzrostu zatrudnienia w sektorze. Raport PwC oblicza, że pracę straci około 38 tysięcy osób. Szczególne problemy ze znalezieniem zatrudnienia w handlu mogą mieć pracownicy dorywczy, którzy często nie zamierzają pracować w dni powszednie np. z powodu kontynuowania edukacji - tłumaczą przedstawiciele WEI.

Nie wykluczają również, że powstaną także redukcje etatów w sektorach powiązanych z handlem, m.in. u producentów czy w branży transportowej, zwłaszcza gdyby sprawdziły się czarne scenariusze o spadku obrotów w handlu.

- Bardziej optymistyczne są doświadczenia węgierskie, gdzie nastąpił nawet niewielki wzrost zatrudnionych w sektorze w okresie bez handlu w niedziele (o 3 tysiące). Zakaz był tam jednak mniej restrykcyjny, pozwalając choćby na pracę rodziny - dodają.

Zakaz handlu w Europie

Warsaw Enterprise Institute przeanalizował także uregulowania dotyczące handlu w niedziele w krajach europejskich.

- W 18 krajach Unii Europejskiej, w tym w prawie wszystkich nowych krajach członkowskich (wyjątkiem jest Cypr, gdzie jednak zakaz wyłączony jest od maja do października dla potrzeb turystyki), obowiązuje pełna dowolność w otwieraniu sklepów w niedziele. W 10 krajach UE stosowane są różnego rodzaju obostrzenia o zróżnicowanej jednak skali. Z krajów europejskich poza Unią Europejską ograniczenia w niedziele stosuje także Norwegia, Szwajcaria i Islandia - czytamy w raporcie.

Najmniej liberalne jest prawo w Niemczech i Austrii. U naszych zachodnich sąsiadów od 1956 roku obowiązuje ustawa o nazwie Ladenschlussgesetz, regulująca otwarcie sklepów. W 2006 roku przekazano szczegółowe kompetencje w tym temacie poszczególnym landom, lecz ogólna zasada: niedziela jako dzień wypoczynku, służący duchowemu doskonaleniu, musi być zachowana.

Za wyjątkiem niedziel handlowych (prawo do określenia ich liczby i terminów mają kraje związkowe), czynne mogą być wyłącznie stacje benzynowe, sklepy na stacjach kolejowych, lotniskach i wybranych punktach turystycznych oraz ciastkarnie i kwiaciarnie. Analogiczne prawo obowiązuje w Austrii, z tym że tam tzw. „cisza niedzielna” rozpoczyna się już od 18 w sobotę.

Państwa stosują różne wyjątki od zakazu

Jak tłumaczą autorzy raportu WEI, w innych krajach stosujących obostrzenia mamy do czynienia z licznymi wyłomami od ogólnego zakazu.

W kilku krajach istnieje możliwość handlowania w placówkach o mniejszej powierzchni. W Norwegii tą granicą jest 100 mkw., a w Grecji 250 mkw. (tam potrzebna jest zgoda władz lokalnych). W Wielkiej Brytanii nieograniczona możliwość sprzedaży występuje w sklepach do 280 mkw., a na największą powierzchnię pozwala Hiszpania, gdzie jest to 300 metrów kwadratowych.

Niektóre kraje przekazują z kolei kompetencje dotyczące handlu w niedziele jednostkom samorządowym. Tak dzieje się chociażby w Holandii czy w Grecji, jeśli chodzi o mniejsze sklepy.

- We Francji, Belgii i Hiszpanii handel dozwolony jest na obszarach o szczególnych walorach turystycznych, co we Francji prowadzi do praktycznie nieograniczonego handlu w dużych ośrodkach miejskich, takich jak Paryż - podkreślają autorzy raportu.

W innych państwach regulowany jest czas dozwolonego handlu. W Luksemburgu sklepy czynne mogą być w godzinach 6.00-13.00. We Francji handel poza ośrodkami turystycznymi odbywa się do 13.00. Większe sklepy (ponad 280 mkw.) w Wielkiej Brytanii mogą być otwarte przez 6 godzin w ciągu całej niedzieli.

W ostatnich kilku latach od regulowania handlu w niedziele całkowicie odeszła Finlandia (2016 r.) i Dania (2012 r.).

fot. Alexas_Fotos, pixabay.com, CC0

Inwestycje od A do Z - POBIERZ PDF

Tomasz Matejuk