Złote serce bije w Azji

O wpływie Indii i Chin na rynek złota wiadomo nie od dziś. Jednak prymat azjatyckich gigantów w niemal wszystkich aspektach rynku królewskiego kruszcu pokazuje, że to właśnie Daleki Wschód zdecyduje o przyszłości złota.

 

Azja bierze wszystko

Indie i Chiny konsumują już 60 proc. światowego popytu inwestycyjnego na złoto, przy 10 procentach jakie dokłada Europa to już wynik miażdżący. Ostatnio pisaliśmy też o prymacie wschodu w produkcji kruszcu. Chińczycy i Hindusi coraz odważniej poczynają sobie również na rynku afrykańskim, choć każda z nacji robi to po swojemu. Chińczycy stawiają na inwestycje w kopalnie. Z kolei Hindusi nie posiadający wydobywczego know how są wymarzonymi klientami dla afrykańskich producentów.

Jeśli te informacje zestawimy z rosnącą siłą juana i możliwościami jakie da Azji wolny handel, to można zaryzykować twierdzenie, że to przez pryzmat Dalekiego Wschodu należy analizować bieżącą sytuację na rynku złota i rozważać jaka będzie przyszłość królewskiego kruszcu.

Złoty szlak z zachodu

Warto przypomnieć, że złoto do Chin coraz chętniej wysyła też USA i Europa. Pytanie zatem, czy wycofywanie się ETFów z żółtego kruszcu będzie miało w tym roku aż takie znaczenie, jeśli jego fizyczne zabezpieczenie trafia do krajów, które apetyt na złoto mają niezaspokojony?

Goldenmark

 

W wielu analizach trendów na rynku złota przywoływane są okresy wzmożonych zakupów w Chinach i Indiach. Czy Boże Narodzenie, obchodzone głównie w Europie i USA, jest w stanie tak wpłynąć na rynek złota jak Chiński Nowy Rok, czy nawet tamilskie dożynki w Indiach? Oba te dalekowschodnie święta przypadają na styczeń i tradycyjnie wiążą się z zakupami złota w różnej postaci. Być może w roku 2014 jeszcze wyraźniej zobaczymy, że inwestując w złoto warto znać Choński i hinduski kalendarz świąt i przyglądać się tamtejszym gospodarkom równie wnikliwie jak, dość nieporadnym, próbom walki z kryzysem w wykonaniu FED, EBC i zachodnich rządów.

Marcin Lenar