Złoto i diamenty w portfelu

Czy istnieje idealny portfel inwestycyjny? Na tak postawione pytanie od razu nasuwa się szereg kolejnych: idealny dla kogo? Na jakie czasy? Przy jakim kapitale początkowym? Nie. Nie istnieje portfel idealny. Z całą pewnością można jednak powiedzieć, że istnieje portfel bezpieczny, optymalny dla większości osób, dla których inwestowanie jest jedynie formą uzyskania dodatkowych profitów z domowych oszczędności.

Pieniądze najbezpieczniejsze są w materacu. Ale wtedy podgryza je inflacja. W banku mamy procent, więc podgryza je trochę mniej, ale jednak. Do tego dochodzi podatek Belki. Wyjście z bankowej strefy komfortu naraża nas na utratę oszczędności – każda inwestycja wiąże się z ryzykiem straty. Jednak strata jest tym większa, im większy jest potencjalny zysk. Krótko mówiąc: inwestycje bezpieczne rzadko przynoszą spektakularne zyski. Zyski przynoszą inwestycje ryzykowne, brawurowe, takie, które często narażają nas na utratę całego kapitału oraz zadłużenie (np. dźwignia na rynku forex).

Rodzaje aktywów

W numerze 1(7)/2018 Mysavera ukazał się artykuł „W co można inwestować?”, który kompleksowo systematyzuje klasy poszczególnych aktywów oraz zestawia ich cechy (minimalna kwota wejścia, horyzont inwestycyjny, ryzyko strat etc.).

Dla przypomnienia podam tylko, że podzieliliśmy inwestycje na: obligacje skarbowe, obligacje korporacyjne, fundusze inwestycyjne, akcje w obrocie publicznym (giełda), akcje w obrocie prywatnym (private equity), instrumenty pochodne, forex, kryptowaluty, nieruchomości oraz inwestycje alternatywne, do których należą m.in. metale szlachetne, diamenty, dzieła sztuki czy wszelkiego rodzaju przedmioty kolekcjonerskie.

Wśród klas aktywów o ryzyku minimalnym i umiarkowanym znalazły się: obligacje skarbowe, nieruchomości oraz inwestycje alternatywne. Najbardziej ryzykownymi według nas są: kryptowaluty, instrumenty pochodne, obligacje korporacyjne (vide afera GetBack), forex oraz akcje w obrocie prywatnym.

Sto minus wiek

Bardzo dobrą praktyką, z której warto korzystać podczas budowania portfela inwestycyjnego, jest reguła „sto minus wiek”. Dzielimy nasz portfel na dwie części: ryzykowną i bezpieczną. Przy czym ryzykowna wynosi tyle, ile wychodzi z równania sto minus nasz wiek.

Przemawia za tym bardzo prosta logika: jeżeli mamy 20 lat, możemy obciążyć ryzykiem 80% naszego kapitału, ponieważ: po pierwsze – nie będzie on jeszcze zbyt duży; po drugie – mamy czas na jego odbudowanie w przypadku straty.

W wieku 35 lat, kiedy większość z nas ma już rodzinę i kredyt na karku, ryzykiem obarczamy już tylko 65%. Choć prawdę powiedziawszy chciałoby się zmniejszyć tę wartość do 55-50%. Jednak już to 35% kapitału trzymane w aktywach bezpiecznych, może uchronić nas przed większymi wstrząsami życiowymi czy gospodarczymi.

Jak zbudować portfel bezpieczny?

Zgodnie z dwoma powyższymi akapitami, portfel bezpieczny dla nas, w danym momencie życia, to taki, który dzieli się na część bezpieczną oraz część zarabiającą (gorzej brzmiące określenie: ryzykowną).

Część zarabiająca może składać się z akcji spółek notowanych na GPW lub jakiejkolwiek innej giełdzie, funduszy inwestycyjnych czy instrumentów pochodnych. Część bezpieczna to oczywiście nieruchomości, inwestycje alternatywne oraz obligacje skarbowe (choć tutaj również należy być rozważnym).

Warto przy tym pamiętać o progu wejścia w inwestycję, poziomie wymaganej wiedzy oraz czasie, jaki potrzebujemy na zarządzanie naszą inwestycją. Spośród trzech wymienionych wyżej inwestycji, nieruchomości są zdecydowanie najdroższą oraz najbardziej wymagającą. Obligacje możemy kupować regularnie co miesiąc, za kilkaset złotych, nie poświęcając na nie ani chwili czasu. Inwestycje alternatywne, w szczególności metale szlachetne i diamenty, nie wymagają od nas aż takiej wiedzy, jak np. dzieła sztuki. Są także dużo bardziej dostępne (ceny na dzień 28.08.2018):

  • Srebrna uncjowa moneta – 73 zł
  • Sztabka złota 1 uncja – 4589 zł
  • Diament 0,5 ct – 2500-3000 zł

Są to inwestycje, którym w ogóle nie trzeba poświęcać czasu albowiem po zakupie zamykamy je w bezpiecznym miejscu i… zapominamy. Można sobie na to pozwolić, ponieważ – w przeciwieństwie do np. forex, gdzie tak naprawdę zakładamy się z innymi uczestnikami rynku, nie możemy z dnia na dzień przegrać i stracić wszystkiego.

Kiedy kupować?

Moment otwarcia pozycji, czy też – inaczej mówiąc – zakupu danego aktywa, to kwestia bardzo ważna, o ile nie najważniejsza. W świecie inwestycji bardzo często zaobserwować można zjawiska takie jak owczy pęd, kiedy jakaś inwestycja staje się bardzo modna i wszyscy zaczynają się nią interesować (obecny przykład: polskie spółki gamingowe).

Tak było także w przypadku kryptowalut pod koniec ubiegłego roku. Zwolennicy bitcoina gorąco zapewniali, że nie ma bańki, i że bitcoin osiągnie astronomiczne, niewyobrażalne ceny. Oczywiście była to klasyczna bańka spekulacyjna. Ten kto wszedł „na górce” stracił, i to często bardzo dużo.

Zatem warto przy tej okazji podkreślić, że jeżeli coś jest drogie, to nie znaczy, że jest dobre. Tak samo jak to, że coś jest tanie, nie znaczy, że jest złe. Dobrym przykładem jest złoto, które od kilku miesięcy traci na wartości. W mediach pojawiają się nagłówki o tym, jak bardzo "złoto jest słabe" i traci, podczas gdy w rzeczywistości jest ono tańsze, niż powinno być – jest niedoszacowane (sytuacja odwrotna - przeszacowanie - oznacza, że aktywo jest droższe, niż wskazywać by mogły fundamenty). Wprawdzie nikt nie może mieć 100% pewności, jak zachowa się złoto w ciągu kolejnym miesięcy, ale obecna sytuacja zdaje się wskazywać na to, że jednak moment na zakup jest odpowiedni.

To samo dotyczy diamentów, które po 2016 roku straciły nieco na wartości, jednak od mniej więcej roku ich ceny stabilnie rosną.

Zawsze należy zatem zadać sobie pytanie, czy dane aktywo jest obecnie tanie (niedoszacowane) czy drogie (przeszacowane), i jak zachowa się jego kurs w przyszłości. Nie jest to wiedzą, którą można zdobyć łatwo, ale zawsze można posłużyć się chociażby globalnymi wskaźnikami czy cyklami koniunkturalnymi. Obecnie znajdujemy się na szycie ogólnoświatowej hossy lub nawet za nią. Wiele rynków jest przegrzanych. Rekordy notuje amerykański NASDAQ, który wielokrotnie już przebił poziomy z czasów bańki dot-comów. Coraz częściej mówi się o spowolnieniu, w wielu krajach rozwijających pojawia się inflacja. Sprawy nie ułatwiają Stany Zjednoczone, prowadzące wojnę handlową z Chinami i okładające sankcjami kolejne kraje.

Indeksy Nasdaq, Dow Jones, S&P 500 oraz polski WIG20 w ciągu ostatnich 20 lat, źródło: stooq.pl

Horyzont czasowy

I ostatnia, choć nie mniej istotna kwestia. Część bezpieczna to zazwyczaj instrumenty, które przechowują wartość w długim terminie (z okresowymi wahaniami). Obligacje skarbowe mogą spaść do zera jeśli państwo zbankrutuje, ale póki co raczej Polsce to nie grozi. Złoto czy diamenty również nie zbankrutują, bo istnieje na nie zapotrzebowanie, zaś ich ilość w naturze jest ograniczona.

Część bezpieczna może zatem posłużyć nam jako prywatny fundusz emerytalny, forma zabezpieczenia dla naszych dzieci czy po prostu fundusz awaryjny, do którego sięgniemy w trudnych, życiowych chwilach.

Część zarabiająca ma na celu pomnażać nasz majątek m.in. po to, by sfinansować dalsze inwestycje, ale także po to, by nie musieć się zadłużać na potrzeby bieżącej konsumpcji.

Powyższy tekst ma na celu jedynie edukację i jest wyrazem prywatnych poglądów autora. Nie stanowi rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715).

Pamiętaj, że to Ty jesteś swoim najlepszym doradcą finansowym i podejmujesz decyzje na własną odpowiedzialność. Każda inwestycja wiąże się z ryzykiem straty części lub całości zainwestowanych pieniędzy.

fot. Neil Rickards, flickr.comCC BY 2.0

Bartosz Adamiak