Złoto pod presją dolara. Czas na odbicie cen?

Złoto ma za sobą trzeci spadkowy tydzień z rzędu. To przede wszystkim efekt umacniającego się dolara. Jednak są też symptomy wskazujące, że sytuacja na rynku królewskiego kruszcu wkrótce może się zmienić.

Cena złota na koniec ubiegłego tygodnia wyniosła nieco ponad 1252 dolarów za uncję, co oznacza, że kruszec – w porównaniu z poprzednim tygodniem - potaniał o niespełna 18 dolarów. Złoto ma więc za sobą kolejny spadkowy tydzień. Podczas, gdy jeszcze w połowie czerwca notowania tego metalu przekraczały psychologiczny poziom 1300 USD/oz, aktualna cena jest o 50 dolarów niższa. Niewielkie spadki zaliczyło także srebro, które zakończyło tydzień na poziomie 16,1 USD/oz (tydzień wcześniej cena oscylowała wokół 16,4 dolara).

Dolar wywiera silną presję na złoto

Na obniżkę cen złota wpływ ma przede wszystkim umacniający się dolar - w minionym tygodniu wskaźnik US Dollar Index, pokazujący siłę amerykańskiej waluty w stosunku do innych, najważniejszych walut świata, osiągnął swoje roczne maksimum, zbliżając się do poziomu 95,5.

W trakcie ostatnich trzech miesięcy dolar zyskał już ponad 6 procent. To automatycznie odbiło się na cenach królewskiego kruszcu, który w drugim kwartale stracił na wartości ponad 5 procent. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie siła albo słabość amerykańskiej waluty będzie głównym czynnikiem, kształtującym ceny złota także w kolejnym kwartale.

Czytaj także: Dedolaryzacja - czy dni dolara są policzone?

Ceny złota zignorowały także rozczarowujące dane dotyczące PKB w Stanach Zjednoczonych w pierwszym kwartale 2018 roku. Zamiast oczekiwanych 2,2 proc., amerykańska gospodarka urosła zaledwie o 2 procent. Niewiele niższa od oczekiwań okazała się także inflacja (2,5% zamiast oczekiwanych 2,6%). Presja wywierana na królewski kruszec przez umacniającego się dolara, na dodatek pogłębiana przez jastrzębią politykę podwyżek stóp procentowych w USA, nie pozwoliła jednak złotu na solidne odreagowanie.

Patrząc jednak przez pryzmat analizy technicznej, warto zauważyć, że złoto znajduje się aktualnie przy ważnym rejonie wsparcia (czyli w okolicach 1240-1250 dolarów za uncję), a to w krótkim terminie może zatrzymać stronę podażową. Jak wskazuje wielu analityków, bardzo możliwe jest odbicie cen.

Wojna handlowa przywróci zainteresowanie kruszcami?

Inwestorzy w dalszym ciągu przyglądają się, jak rozwinie się wytoczona przez USA wojna handlowa. Niewykluczone, że w bieżącym tygodniu Stany Zjednoczone wprowadzą kolejną transzę ceł na import towarów z Chin. A to może nie być koniec, bo prezydent Donald Trump zagroził nałożeniem kolejnych taryf na import z Państwa Środka, o wartości nawet 200 mld dolarów. Wciąż ważą się także losy wprowadzenia ceł na samochody z Unii Europejskiej, na co, z całą pewnością, zdecydowanie odpowiedzą państwa należące do Wspólnoty.

Jeśli konflikt handlowy jeszcze się zaostrzy, złoto może znów wrócić do łask inwestorów, którzy w okresach zawirowań rynkowych i niestabilnej sytuacji geopolitycznej chętnie kierują się w stronę bezpiecznej przystani, za jaką powszechnie uznawane są metale szlachetne. A wzrost zainteresowania królewskim kruszcem sprawi, że i ceny tego metalu pójdą w górę.

Robert Śniegocki