Złoto rośnie na fali Fed i wojny handlowej

Zaskakująca decyzja Rezerwy Federalnej i obawy o skutki wojny handlowej sprawiły, że kurs złota zakończył najlepszy tydzień od dwóch lat.

Cena szlachetnego kruszcu wzrosła o 2,5 proc. i na koniec handlu w piątek wyniosła niemal 1350 dolarów za uncję. Jak spisały się pozostałe metale szlachetne? Srebro poszło w górę o półtora procent, a jego uncja kosztuje obecnie 16,6 dolara. Gorzej poradziły sobie platynowce. Platyna zakończyła tydzień na remis i kosztuje niecałe 950 dolarów, zaś pallad stracił niemal 2 procent i kosztuje 975 dolarów.

Wydarzeniem tygodnia było posiedzenie Rezerwy Federalnej. Bank podniósł stopy procentowe w USA o 25 punktów bazowych (do poziomu 1,5-1,75 proc.) , zgodnie z oczekiwaniami. Komunikacja towarzysząca podwyżce rozczarowała jednak inwestujących w dolara, windując ceny złota. Fed utrzymał przede wszystkim plan trzech podwyżek do końca roku, podczas gdy jastrzębia część rynku spodziewała się ostrzejszej ścieżki. Jak będzie w kolejnych latach? Wykres „dot plot” mówi o trzech podwyżkach w przyszłym roku i dwóch w 2020.

Obrazu rynku nie zmieniły nawet nowe projekcje makro. Bank nieznacznie poniósł ścieżkę inflacji, która w tym roku ma wynieść 1,9 proc. w ujęciu rocznym. Zdecydowanie obniżył za to przewidywania dotyczące bezrobocia. Nowe prognozy zakładają dalszy spadek z 3,8 proc. na koniec tego toku, do 3,6 proc. w kolejnych latach. Wcześniejsze prognozy zakładały wyniki bliżej 4 procent.

Nie tylko wizja trzech podwyżek stóp w 2018 roku podniosła notowania złota. Inwestorzy skupili się na kolejnych odsłonach wojny handlowej pomiędzy USA i Chinami. Administracja Donalda Trumpa zapowiedziała w zeszłym tygodniu pakiet ceł i sankcji wymierzony w import z Państwa Środka. Skupi się przede wszystkim na tych produktach, gdzie istnieje podejrzenie o kradzież własności intelektualnej. Ucierpią towary związane z przemysłem kosmicznym, telekomunikacją, technologią i odzieżą.

Z szacunków Białego Domu wynika, że cła obejmą import o wartości od 50 do 60 miliardów dolarów rocznie. To jedna dziesiąta łącznego importu towarów z Chin. Decyzja wywołała spadki na giełdach i dalszą słabość dolara. Rynki w dodatku czekają na odpowiedź Pekinu. Jej przedsmak poznaliśmy w minionym tygodniu. Chiny zapowiedziały wprowadzenie ceł odwetowych na żywność oraz niektóre metale. Z pewnością nie jest to ostatnie słowo, ponieważ skala ograniczeń póki co jest bardzo niewielka.

Dlaczego notowania złota i srebra zyskują na wojnie handlowej? Inwestorzy obawiają się, że sankcje przysporzą kłopotów wielu importerom i wyhamują globalny wzrost gospodarczy. Dlatego szukają aktywów, które byłby na to zjawisko niewrażliwe. Oprócz tego, ze sklepowych półek zniknie część chińskich produktów, więc Amerykanie wybiorą droższe towary produkowane w kraju. To szybka droga do wzrostu inflacji, na które złoto i srebro są odporne.

Kaplica Sykstyńska - perła renesansu w sasięgu ręki - SPRAWDŹ

Michał Tekliński