Złoto i srebro odrabiają straty z początku maja

Kurs złota zakończył miniony tydzień na niemal procentowym plusie. Ze względu na ubogi kalendarz makro, zmienność na rynku była niewielka. Atmosfery tym razem nie podgrzewali politycy.

Wydarzeniem minionego tygodnia miało być wystąpienie Jamesa Comeya, byłego szefa FBI, przed amerykańskim Senatem. Comey zdecydował się publicznie zeznawać w sprawie rzekomych nacisków ze strony Donalda Trumpa - przypomnijmy, że nowy prezydent USA miał namawiać Comeya do zaprzestania śledztwa w sprawie jego byłego doradcy Michaela Flynna i rzekomych kontaktów z Moskwą w czasie kampanii prezydenckiej. Comey mu odmówił, a po rozmowie wiadomość ukazała się w mediach. Kilka dni później stracił stanowisko.

Ostatecznie przesłuchanie zostało przesunięte z woli samego Comeya. Były szef FBI zdecydował się najpierw skonsultować z Robertem Mueller’em, poprzednim dyrektorem biura oraz specjalnym prokuratorem do nadzorowania śledztwa w sprawie zarzutów o ingerencję Rosji w wybory USA. Póki co nowy termin nie został ustalony.

Brak postępu w sprawie nie zniechęcił kupujących na rynkach metali szlachetnych. Wręcz przeciwnie. Po spokojnym tygodniu, kurs złota zyskał około 15 dolarów na uncji i zakończył sesję w piątek na poziomie niemal 1270 dolarów. Jeszcze większe wzrosty obserwowaliśmy na rynku srebra, które po niemal 3-proc. wzroście kosztuje obecnie około 17,3 dolara za uncję. Metal odrobił tym samym całą stratę z maja oraz wydaje się kierować w stronę tegorocznych maksimów z kwietnia na poziomie 18,5 dolarów za uncję.

Bez wpływu na notowania metali szlachetnych pozostaje nadchodząca podwyżka stóp procentowych w USA. Pod koniec czerwca Fed ma je podnieść o 25 punktów bazowych. Należy uznać, że decyzja jest już całkowicie przesądzona. Kontrakty terminowe wskazują blisko 90-proc. prawdopodobieństwo, najwyższe od miesiąca.

Pod ogromnym znakiem zapytania stoi za to podwyżka numer trzy. Gospodarka USA co prawda nabiera rozpędu, a inflacja powoli kieruję się w stronę długoterminowego celu Fed, jednak przynajmniej część dobrych nastrojów to efekt zapowiedzi Donalda Trumpa. Tymczasem nic nie wskazuje, żeby jego dwa sztandarowe projekty, czyli reforma podatkowa i wielki plan inwestycji w infrastrukturę, wkrótce zaczęły funkcjonować. Dlatego inwestorzy wątpią, czy Fed zdąży z trzecią

podwyżką stóp. Prawdopodobieństwo decyzji wynosi dziś zaledwie 48 proc., a tradycyjnie przyjęło się uważać, że Fed nie decyduje się na ruch, jeśli znajduje się poniżej 50 procent.

fot. Mike Maguire, flickr.comCC BY 2.0

Robert Śniegocki