Złoto w pobliżu rocznych maksimów. Co na to NBP?

Kurs złota zakończył piąty tydzień wzrostów z rzędu. Cena uncji wzrosła o 1,3 proc. i na koniec sesji w piątek wyniosła 1340 dolarów. W podobnym rytmie poruszały się ceny pozostałych metali szlachetnych, dla których wsparciem po raz kolejny okazał się taniejący dolar oraz obawa przed globalną korektą na rynkach akcji. Na rosnącą popularność złota nadal niewzruszony pozostaje Narodowy Bank Polski. Udział kruszcu w aktywach banku w 2017 roku spadł do poziomu najniższego od 13 lat.

Miniony tydzień był mniej udany tylko dla posiadaczy srebra, które po sporych wahaniach zakończyło go na symbolicznym plusie. Uncja kosztuje obecnie 17,2 dolara za uncję. W o wiele lepszych nastrojach tydzień zakończyli posiadacze platynowców. Ceny obu wzrosły o niemal trzy procent. Uncja palladu kosztuje obecnie 1125, zaś platyny 997 dolarów.

Metale szlachetne nadal zyskują na słabości dolara. Początek roku zdecydowanie nie jest po myśli posiadaczy amerykańskiej waluty, która straciła wobec najważniejszych walut globu już ponad procent. Minione pięć dni nie odwróciły tego trendu. Dolar traci, ponieważ banki centralne na świecie kierują retorykę w stronę większych restrykcji. W minioną środę Bank Japonii niespodziewanie ograniczył program skupu aktywów, a chwilę później zapiski z posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego pokazały, że instytucja będzie chciała dostosować swoje plany do rosnącej gospodarki Starego Kontynentu.

Tymczasem Rezerwa Federalna pozostaje pod presją. Z jednej strony zakłada trzy podwyżki stóp jeszcze w tym roku, z drugiej jednak nad bankiem „wisi” widmo bardzo powolnej inflacji. Ten miks sprawia, że inwestorzy zaczynają wątpić w plan Fed. Część z nich spekuluje, że bank wykorzysta argument powolnej inflacji żeby odłożyć decyzje.

Podczas gdy inwestorzy coraz bardziej doceniają ochronną moc złota, a banki centralne na całym świecie kupują jego tony w obawie przed globalnym kryzysem, Narodowy Bank Polski pozostaje wobec tego obojętny. Średni udział kruszcu w oficjalnych rezerwach polskiego banku spadł w 2017 roku do najniższego poziomu od 13 lat. Jego rynkowa wartość na koniec grudnia wyniosła niecałe 14,9 mld złotych, co stanowiło zaledwie 3,8 procent sumy posiadanych aktywów przez NBP.

Taktyka polskiego banku różni się od konserwatywnego podejścia innych krajów, dla których złoto to często podstawowy składnik rezerw. Narodowy Bank Polski konsekwentnie nie dokupuje kruszcu do portfela rezerw, podczas gdy wartości pozostałych rosną. Polska z 103 tonami złota, które utrzymuje niezmiennie od 2000 roku, zajmuje miejsce dopiero w czwartej dziesiątce listy krajów z największymi rezerwami. Sąsiadujące z nami Niemcy mają go 33 razy więcej, Włochy 24 razy więcej, a niewielka Holandia blisko 6 razy więcej.

fot. Narodowy Bank Polski, flickr.comCC BY-SA 2.0

Robert Śniegocki