Co zrobić, jeśli wygrasz 60 mln zł w Lotto?

W sobotę do wygrania w Lotto, najpopularniejszej grze hazardowej w Polsce, będzie rekordowa kumulacja 60 mln zł. Na pewno wielu z Was chciałoby wygrać taką kwotę. Ale nagły zastrzyk ogromnej gotówki to również masa problemów. Co należy zrobić, żeby wygrana nie zmieniła się w tragedię?

Nie ma takiej ilości pieniędzy, których nie bylibyśmy w stanie wydać. Czy też, jak mądrze to mówią ekonomiści, potrzeby ludzkie są nieograniczone. Świetnie pokazują to historie amerykańskich zwycięzców loterii, którzy w większości plajtują w ciągu trzech lat od wygranej. Podobnie jest ze sportowcami, którzy często kilka lat po zakończeniu kariery znajdują się w finansowej ruinie, jak bokser Mike Tyson czy koszykarz Allen Iverson, którzy zarobili grubo ponad 100 mln dolarów.

W tym kontekście 60 mln zł nie jest aż tak ogromną kwotą. Zwłaszcza że to wartość przewidywana prawdziwą poznamy dopiero w sobotę. Od wygranej trzeba będzie zapłacić 10% podatek, a dodatkowo może się nią podzielić kilku graczy. Jest jednak spora szansa, że padnie najwyższa w historii wygrana. Na razie rekordzistą jest gracz z dolnośląskich Ziębic, którzy w sierpniu 2015 r. wygrał 35,2 mln zł (przed opodatkowaniem). Najwyższa kumulacja miała miejsce we wrześniu 2011 r., kiedy to dwóch szczęśliwców podzieliło się kwotą 56,1 mln zł.

Szansa na trafienie „szóstki” wynosi 1:13 983 816. Co to znaczy? Prędzej trafi Cię piorun w drodze do pracy niż główna wygrana w Lotto. Jednak wiadomo, że do sobotniego wieczoru pół Polski będzie się czuło milionerami.

Jak działać, jeśli to Tobie uda się trafić „szóstkę”?

Nie chwal się

Przede wszystkim nie mów nikomu o wygranej, jeśli masz wątpliwości, czy dotrzyma tajemnicy, nawet rodzinie. Jeśli rozniesie się, że masz 60 mln zł., nie opędzisz się od „przyjaciół”, dawnych członków rodziny i genialnych doradców proponujących cudowne biznesy. Oczywiście wszyscy będą oczekiwali od Ciebie jednego – pieniędzy.

Nie zmieniaj gwałtownie trybu życia – nagłe rzucenie pracy w połączeniu z zakupem sportowego samochodu i wystawnego apartamentu to jasny sygnał, że spotkał Cię nagły przypływ gotówki. Nie chodzi o to, żeby z wygranej w ogóle nie korzystać, ale rób to dyskretnie i zmieniaj życie powoli.
Najpierw jednak ochłoń. Niech pieniądze poleżą 1-2 miesiące na oprocentowanych kontach, a Ty dokładnie się zastanów jak podzielić nagłą fortunę i na co ją przeznaczyć. Jeśli pod wpływem euforii zaczniesz kupować luksusowe rzeczy, organizować imprezy i obdarowywać rodzinę i znajomych, to nawet się nie spostrzeżesz, jak wydawałoby się niewydawalna kwota nagle się skończy.

Znajdź dobry bank

Jeśli przelejesz pieniądze z wygranej na konto, którego używasz na co dzień, sprawa natychmiast się wyda, a na kark wsiądzie Ci stado akwizytorów. Najpierw załóż konto private banking, gdzie twoje interesy będą utrzymywane w tajemnicy, a Ty otrzymasz „własnego” doradcę bankowego, który załatwi wszystkie Twoje sprawy.

Na odebranie wygranej masz pół roku, więc najpierw spokojnie rozeznaj się w ofertach bankowości dla zamożnych. Pomóc może Ci ostatni ranking Forbesa.

Zabaw się

Część wygranej przeznacz na spełnienie marzeń. Podróż dookoła świata? Domek z ogrodem? Auto? Żaglówka? Nie chwal się tym, ale też sobie nie żałuj. Przeznacz z góry jakąś kwotę na „przehulanie”. Nie samymi pieniędzmi człowiek żyje.

Pamiętaj tylko, żeby nie przekraczać zaplanowanego z góry budżetu, bo wydatki mogą wymknąć się spod kontroli. Jeśli Twoim marzeniem jest weekend w kasynach Monte Carlo, to 60 mln zł może przepaść w dwa dni.

Spłać długi

Pierwszym na co wydasz nowe pieniądze powinno być całkowite pozbycie się wszystkich długów. Począwszy od pożyczki u kolegi, przez chwilówkę na prezenty świąteczne, aż po kredyt hipoteczny. Spłata długów to jedna z najlepszych inwestycji, jakie można sobie wyobrazić, a do tego nieobarczona żadnym ryzykiem.

Nawet jeśli ze względu na własną niefrasobliwość stracisz cała wygraną, to przynajmniej zostaniesz na finansowym zerze, a nie na minusie.

Dywersyfikacja, głupcze!

Niezależnie od tego, jak wspaniały masz nowy bank i jak świetnie doradza Ci nowy doradca, dywersyfikacja będzie ważniejsza niż kiedykolwiek. Pamiętaj, że depozyty bankowe gwarantowane są tylko do równowartości 100 tys. €, czyli niespełna 450 tys. zł.

Podziel swoje miliony na część rentierską, bezpieczną i agresywną. Część rentierską zainwestuj w produkt, który wypłaca stały kupon (odsetki). Mogą to być na przykład trzy i czteroletnie obligacje Skarbu Państwa lub nieruchomości na wynajem. Oblicz to w taki sposób, żeby odsetki wpływające na Twoje konto pozwoliły Ci na wygodne życie.

Część bezpieczna to rezerwa na wszelki wypadek. Zróżnicuj ją pod względem aktywów i geograficznie. Ulokuj pewną kwotę np. w Wielkiej Brytanii, USA i Australii. Oczywiście mogą to być inne kraje. Część trzymaj w najmocniejszych walutach: dolarze, euro, jenie, franku szwajcarskim. Najlepiej niech będą to po prostu obligacje rządów denominowane w danej walucie.

Do części bezpiecznej zalicz też zakup pewnej ilości złota, najlepiej w jednouncjowych sztabkach i/lub monetach bulionowych. Dlaczego akurat jednouncjowych? Stosunkowo łatwo je przechowywać i mają wysoką płynność. Jeśli chcesz jeszcze bardziej zdywersyfikować portfel, zakupy złota możesz uzupełnić srebrem.

Co z częścią agresywną? Tu możliwości masz niezliczone: fundusze inwestycyjne, akcje, może sfinansujesz jakiś startup lub staniesz się współwłaścicielem małej spółki? Tak czy inaczej pamiętaj, żeby zawsze inwestować w to, co rozumiesz. Jeśli pasjonuje Cię moda, to mała firma produkująca wysokiej jakości dodatki może być dobrym pomysłem. Startup telekomunikacyjny prawdopodobnie nie.

Trzymaj się również z daleka od wszelkich skomplikowanych instrumentów (chyba że świetnie je rozumiesz) oraz od funduszy, które nie potrafią jasno odpowiedzieć na pytanie „co masz w portfelu?”.

Mądre zarządzanie portfelem pozwoli ci cieszyć się wygodnym życiem do końca swoich dni, a Twoje dzieci nie będą musiały pracować dla zysku, a jedynie z pasji. Teraz wystarczy tylko odgadnąć sześć właściwych liczb i liczyć na to, że trafi Cię akurat „szóstka”, a nie grom z jasnego nieba.

fot.pixabay.com

Tagidługi
Krzysztof Krzemień