ZUS. Nie taki diabeł straszny, jak go malują?

Według przeprowadzonego we wrześniu 2017 roku badania, 45 proc. Polaków pozytywnie ocenia pracę Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Wynik dość zaskakujący, szczególnie wobec powszechnie panującej opinii na temat…

W tym przypadku rozdzielić należy dwie kwestie: ZUS i cały system emerytalny, którego zakład jest jedynie częścią. Przeważnie na pytanie: „co myślisz o ZUSie?”, pierwsze, co przychodzi nam do głowy, to ocena całego systemu emerytalnego. A to mimo wszystko daleko idące uproszczenie. Żeby odnosić się do faktów, postanowiliśmy sami na własnej skórze przekonać się, czy tak dobre opinie na temat pracy ZUS-u, pokrywają się z rzeczywistością.

Goldenmark

 

Czy rzeczywiście Polacy dobrze oceniają ZUS?

W przeprowadzonym we wrześniu tego roku przez CBOS badaniu pozytywnie Zakład Ubezpieczeń Społecznych oceniło 45 proc. respondentów, czyli o 8 proc. więcej, niż przy okazji wcześniejszych badań. Co warte podkreślenia, to że zadowolonych z pracy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jest więcej niż niezadowolonych - o 11 procent.

Oceny działalności ZUS (źródło: materiały prasowe ZUS)

Wciąż duża grupa to Ci, którzy nie potrafią do końca ocenić swojego stosunku do ZUS-u, co pewnie spowodowane jest tym, że nie mieli jeszcze zbyt wiele z zakładem do czynienia.

Skąd zatem poprawiające się wyniki i wizerunek ZUS-u, skoro nic nie wskazuje na to, że nasze emerytury miałyby być - o ile w ogóle - w jakimkolwiek stopniu wyższe, szczególnie wobec trapiących cały system problemów finansowych?

ZUS to instytucja, a nie cały system emerytalny

W tym miejscu dochodzimy do spraw fundamentalnych, których jasne wytłumaczenie pozwoli zrozumieć przyzwoite wyniki badań związanych z ZUS-em, przy jednoczesnym zachowaniu trzeźwej oceny sytuacji, w jakiej znajduje się nasz system emerytalny.

Jako społeczeństwo bardzo często utożsamiamy samą instytucję (ZUS) z całą emerytalną machiną. Przy czym jeśli szukamy winnego niskich emerytur, to pierwszym, co przychodzi nam do głowy, jest właśnie ZUS. A to przecież nie ZUS jako instytucja decyduje o wysokości naszych emerytur i stabilności całego systemu. Jest jedynie wykonawcą woli obecnej i poprzednich ekip, które odpowiadają za jego stabilność (a raczej jej brak).

Co to jest FUS?

Na pewno nie jest ZUS-em, co często również jest przez Polaków mylnie interpretowane. FUS, czyli Fundusz Ubezpieczeń Społecznych to państwowy fundusz, w którym gromadzone są środki ze wszystkich naszych składek: emerytalnych, chorobowych, rentowych i wypadkowych. I to właśnie z FUS, a nie z środków ZUS wypłacane są świadczenia. Co jest o tyle istotne, że często powtarzane powiedzenie: „ZUS musi przecież kiedyś zbankrutować”, nie ma jakiegokolwiek odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Za stan środków w FUS odpowiada Państwo, czyli politycy. I aktualna kondycja finansowa FUS, jest efektem złych decyzji, podjętych często lata temu. Swoje dokłada do tego demograficzny kryzys – mniej pracujących, to niższe wpływy do FUS. Więcej emerytów pobierających świadczenia i niższy wiek emerytalny, to niższe emerytury. Niezbyt skomplikowana matematyka pozostaje w tym miejscu nieubłagana.

Dobre opinie a stan faktyczny

No dobrze, skąd zatem dobre oceny działalności ZUS? Pierwszym powodem jest z pewnością obniżenie wieku emerytalnego przez rząd. Sprawa dotyczy szczególnie tych, którzy nie do końca mają świadomość, jak funkcjonuje i z czego dokładnie składa się system. Możliwość skrócenia czasu, w którym wykonywać musimy obowiązki pracownicze, to przecież dobra wiadomość. A jeśli moment ten wydaje się nam jeszcze na tyle odległy, nie martwi nas na razie perspektywa niższych świadczeń, wypłacanych za dwadzieścia czy trzydzieści lat.

Drugim powodem, do którego zresztą bezpośrednio odnosi się sam ZUS, jest poprawa funkcjonowania samego zakładu. I w tym przypadku należy przyznać, że rzeczywiście w kwestii zaawansowania informatycznego, obsługi klienta i systemu jego obsługi ZUS zrobił cywilizacyjny krok w przód.

Pierwszy egzamin ZUS zdał już na początku października, kiedy to jego oddziały zalały tysiące chętnych, którzy nabyli prawa do emerytury i chcieli z niego skorzystać. Wytrzymał system informatyczny, wytrzymały Panie w oddziałach. W mediach na próżno było szukać informacji o ciągnących się w nieskończoność kolejkach i ludzi muszących się do nich ustawiać w środku nocy.

W połowie miesiąca sami postanowiliśmy udać się do ZUS-u w celu załatwienia sprawy wypłaty jednego ze świadczeń (w oddziale ZUS we Wrocławiu). I trzeba przyznać, że przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Kilkanaście czynnych okienek, do których czekało po jednej osobie. Mnóstwo ekranów z podstawowymi informacjami, dostępnych wszystkich formularzy, jeszcze w holu siedzący Pan, który udzielał wszystkich niezbędnych informacji – gdzie się udać, jaki numerek pobrać, do jakiego okienka podejść.

Oczekiwanie na naszą kolej, trwało może ze trzy minuty, sprawę załatwiliśmy w kolejne cztery może pięć. Oczywiście, że może było tak, że w tym dniu i o tej godzinie (wtorek, 15:00), mniej ludzi do ZUS przychodzi, większość załatwiła swoją sprawę wcześniej. Jednak z informacji z różnych źródeł wiemy, że staje się to powoli w ZUS standardem – brak kolejek, bardzo dobra obsługa klienta, możliwość szybkiego załatwienia ważnych spraw.

Nie bez znaczenia jest też system informatyczny i platforma, do której wszyscy możemy mieć teraz dostęp. PUE, czyli Platforma Usług Elektronicznych pozwalam nam na zalogowanie się do naszego prywatnego konta w ZUS (szybko można to zrobić np. przez system bankowości elektronicznej), gdzie pod ręką mamy wszystkie kluczowe informacje związane z naszą emerytalną sytuacją. Możemy sprawdzić tam, czy nasz pracodawca odprowadza składki w terminie, możemy też wyliczyć przyszłą szacowaną wysokość pobieranego świadczenia, możemy zadać pytanie konsultantowi na czacie, a nawet Skypie.

Trzeba przyznać, że pod tym względem ZUS naprawdę dogonił pędzący dziś informatycznie świat. System jest przejrzysty, intuicyjny i działa bez zarzutów.

Panel klienta w www.zus.pl

Przyszłość systemu emerytalnego wciąż niejasna

Dobre narzędzia, kompetentni pracownicy, szybka i sprawna obsługa są ważne. Ale to nie oznacza, że na działalności ZUS-u nie ma żadnej rysy. Według ustaleń Gazety Wyborczej od stycznia do końca czerwca 2017 r. do ZUS wpłynęło ok. 50 tys. odwołań Polaków, którzy nie zgadzali się z decyzją Zakładu (przeważnie dotyczyły odmownych decyzji wypłaty świadczeń, które zgodnie z przepisami należały się klientom). Uwzględniono 2,7 tys. Natomiast ponad 46 tys. przekazano do sądu pracy. Sąd pracy w blisko 16 tys sprawach uwzględnił odwołania i kazał zmienić decyzję ZUS. W blisko 350 sprawach przekazano sprawę do ponownego rozpatrzenia. (Gazeta Wyborcza, 4 listopada).

I nawet jeśli ZUS z lepszym skutkiem zajmować się będzie indywidualnymi i skomplikowanymi przypadkami, których nie będzie z pewnością coraz mniej, to wraz z nawet najdoskonalszym systemie informatycznym i brygadą kompetentnych pracowników, nie jest w stanie zmienić kierunku, w którym podąża cały system emerytalny. Bo on niestety zmierza w finansową otchłań, czego nie powstrzyma ani ta, ani kolejna ekipa, która będzie w Polsce rządzić. Dlaczego?

Naprawa systemu emerytalnego wymaga ponadpartyjnego porozumienia, a sam proces trwać musi latami. I to na pewno dłużej niż jedna czy nawet dwie parlamentarne kadencje. Samą reformę (z prawdziwego zdarzenia) poprzedzić powinny niezwykle głębokie analizy, konsultacje społeczne i badania, na podstawie których należałoby przygotować ramy i priorytety. Dopiero potem można by było rozpocząć prace na poważnie. Czy w dzisiejszej polityczne rzeczywistości i przy tak podzielonym społeczeństwie jest to możliwe? Niech sobie Państwo sami na to pytanie odpowiedzą.

fot. jdpereiro, pixabay.com, CC0

Szymon Matuszyński